Żegnamy premiera czasu przełomu ustrojowego, architekta i budowniczego konstrukcji gmachu niepodległego państwa polskiego - mówił prezydent Bronisław Komorowski podczas mszy św. żałobnej w intencji Tadeusza Mazowieckiego w warszawskiej Bazylice Archikatedralnej św. Jana Chrzciciela.

Na ręce rodziny wyrazy jedności przesłał m.in. papież Franciszek. Wzruszenie towarzyszyło pożegnaniu Tadeusza Mazowieckiego przez jego najbliższą rodzinę. - Kochany dziadku, jesteśmy tu dzisiaj wszyscy razem, tak jak lubisz. Straciliśmy kochającego dziadka, który scalał naszą rodzinę - mówiła jedna z wnuczek.

W imieniu "całego państwa", jego władz i jego instytucji, marszałków Sejmu i Senatu, w imieniu premiera polskiego rządu, b. premiera żegnał prezydent.

Jak podkreślił, od Tadeusza Mazowieckiego można było uczyć się mądrej odwagi, prostych, ale trudnych zasad: że konieczna jest odpowiedzialność za swoje słowa i czyny. Dodał, że od byłego premiera można było się także nauczyć, iż "trzeba dążyć do dobra wspólnego, a nie tylko do zaspokajania aspiracji jednostek, czy partii, że szacunek należy się każdemu, także politycznym adwersarzom czy przeciwnikom".

-Że, jak mówił, można się różnić, spierać, nie można się nienawidzić. Że trzeba nie szukać wrogów, ale chętnych do wspólnej pracy na rzecz ojczyzny, że wiara, szczególnie w naszym kraju była i jest źródłem siły mobilizującej ludzi do działania na rzecz dobra, że społeczeństwu potrzebne są autorytety, a nie mentorzy, że władzę sprawuje się po to, by podejmować najtrudniejsze nawet decyzje, jeśli tego wymaga przyszłość kraju i narodu" - wyliczał Komorowski.

Prezydent podkreślił, że postawa Mazowieckiego pokazywała, że "można w polityce być i przyzwoitym, i skutecznym jednocześnie, że osobista skromność w połączeniu z postawą służby czynią polityków wartościowymi w oczach współobywateli

W homilii dominikanin o. Aleksander Hauke-Ligowski zauważył, że w życiu Tadeusza Mazowieckiego widać było słowa Chrystusa: "Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości".

- Pragnienie sprawiedliwości to pragnienie, aby każdy otrzymał to, co mu się należy. Także jako katolikowi, Polakowi i obywatelowi. To właśnie wypełniało Twoje dni: cierpliwa praca i poszerzanie przestrzeni wolności - powiedział dominikanin.

Jak zaznaczył, cała działalność b. premiera była przykładem miłości, która nikogo nie przekreśla, ale "współweseli się z prawdą". - Można się było z nim nie zgadzać, ale nie można było mu nie ufać, choćby dlatego, że żadnej niezgody, czy raczej niezgodności nie próbował ukryć, dysharmonii zaklajstrować, ale był szczery w staropolskim ucieraniu poglądów i bezkompromisowym dobijaniu się kompromisu - mówił Hauke-Ligowski.

Metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz, który przewodniczył mszy św. podkreślił, że Mazowiecki był "człowiekiem wiary, nadziei i miłości". - Tą drogą wiary szedł jako człowiek swojej rodziny, jako człowiek Kościoła, Polski, Europy i świata - mówił. Jak zauważył, wiara nie była nigdy obok życia Mazowieckiego, ale zawsze w jego centrum.

Z wielskim wzruszeniem żegnała Tadeusza Mazowieckiego jego wnuczka. - Straciliśmy kochającego dziadka, który scalał naszą rodzinę; słowa nie wyrażą smutku, jaki odczuwamy z powodu tak wielkiej, bolesnej straty - mówiła.

Jak podkreśliła, Tadeusz Mazowiecki nauczył swoją rodzinę odpowiedzialności i tego, że warto dążyć do realizacji celów. - Gdy pojawiały się nieporozumienia lub problemy, jako pierwszy chciałeś usiąść i o nich porozmawiać. Chcemy Ci dzisiaj podziękować, że nauczyłeś nas patrzeć na drugiego człowieka i słuchać go, niezależnie od tego, czy się z nim zgadzamy, ponieważ słuchanie prowadzi do kompromisu - zaznaczyła.

Podziękowała za wiarę, rodzinę, za postawę w Bośni - gdzie, jak podkreśliła - Mazowiecki dał wyraz "największego człowieczeństwa" oraz za niepodległą Polskę i miłość do ojczyzny.

- Dziękujemy, że znalazłeś czas, aby być naszym dziadkiem, będzie nam brakowało wspólnych obiadów, które nie mogły obyć się bez zupy, wszystkich słów, które ułożyliśmy w scrabble, wspólnie rozegranych robrów w brydża i kibicowania polskiej reprezentacji, widoku Ciebie podlewającego ogródek i zapachu papierosów w garażu, który świadczył o Twoje obecności. Dziękujemy, że byłeś z nami we wszystkich ważnych i mniej ważnych dla nas momentach w życiu, po prostu byłeś i żegnamy Cię, bo nie potrafimy tego zrobić, mówimy tylko na razie, pa, tak jak zazwyczaj się z nami żegnałeś - dodała.

Ojciec Święty Franciszek w liście kondolencyjnym odczytanym podczas mszy św. podkreślił, że Opatrzność Boża wyznaczyła Mazowieckiemu "trudne zadanie przewodniczenia rządowi, który po upadku reżimu komunistycznego i przemianach społeczno-politycznych w Polsce miał poprowadzić naród ku lepszej rzeczywistości budowanej na fundamencie wolności i solidarności".

"Pełnił tę misję z oddaniem i mądrością, z poszanowaniem wartości chrześcijańskich, z żywą wiarą dając przykład szlachetnego zaangażowania na rzecz dobra wspólnego. Był mężem stanu, który dobro ojczyzny i narodu przedkładał ponad swoje sprawy osobiste"- napisał papież.

Podczas mszy modlitwę powszechną wygłoszono w kilku językach, m.in. po angielsku, niemiecku, francusku, rosyjsku, serbsko-chorwackim. Proszono m.in. o trwałe pojednanie między narodami i o pokój.

Gdy w Warszawie rozpoczynały się uroczystości pogrzebowe, w Krakowie bił dzwon Zygmunta. Na Placu Zamkowym oraz na przyległych ulicach zgromadziły się tłumy mieszkańców Warszawy, chcących uczestniczyć w ostatnim pożegnaniu pierwszego niekomunistycznego premiera po 1989 r. Tłum klaskał na widok trumny z ciałem Tadeusza Mazowieckiego przykrytej biało-czerwoną flagą.

Po mszy żałobnej trumna z ciałem Tadeusza Mazowieckiego została przewieziona na cmentarz do podwarszawskich Lasek.